z dniem 1.08.2005 r. zostaje bez pracy (tej normalnej, niestety w sadzie dalej musze pracowac… :/). troche wiecej tutaj. co dalej ? nie wiem.

na pewno bede staral sie sobie cos znalezc, ale uwzgledniajac fakt, ze pieprzone 8h musze spedzic w sadzie, od 7.30 do 15.30, to moze byc ciezko. pozostaje mi freelancerka i jakas zdalna robota. na wiecej na razie, tj. przez jakies 13 miechow, nie mam nadzieji. czyli samo rzycie… jak moja :kobieta: nie dostanie roboty, to bedzie krucho - jebany sad daje mi tylko 520,- (netto) co miesiac (jak to na sluzbie zastepczej). chocbym nie wiem co robil, to nie jestem w stanie za to przezyc. jest niefajnie.

najbardziej sie boje, jak to zniesie moja dziewczyna (wraca dopiero jutro), i jak mam jej to powiedziec. ostatnio juz mi sie kilka razy zdazyla lekko zalamac wszystkim po kolei - troszku jej sie nie dziwie, ostatnio sporo sie zmienialo i dzialo, wiec nerwy jej siadaja. no nic, cos wymysle. chyba…


Liczba komentarzy: 1

  1. 1 Był czwartek, 21 lipiec 2005 roku gdy o godzinie 10:14 przyszedł RAFi i stwierdził:

    :/

A Ty? Co o tym myślisz?

Możesz używać w komentarzach następujących znaczników:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Sblam! Antyspam