od wielu wielu lat, staram sie wszystko, co robie, robic wg jednego mechanizmu:
jeśli masz zrobić lub powiedzieć coś, czego później mógłbyś się wstydzić, nie rób lub nie mów tego. jeśli jednak to zrobiłeś, to się tego nie wstydź (w sensie: nie uciekaj od tego)
moze zabawne to byc nieco czy cos, ale staram sie tego trzymac. staram sie brac na siebie konsekwencje tego co i jak robie. oczywiscie, jako biedna istota czlowiekiem zwana, roznie mi to wychodzi. czasem zabraknie sil, czasem moze wyjsc tak, ze cos sie odlozy na pozniej…
latwiej jest kiedys, kiedy ktos wyciagnie takie rzeczy na wierzch (a zawsze sie da do wszystkiego dotrzec, kwestia tylko pieniedzy i czasu) powiedziec, ze bylem mlody i glupi, stalo sie, przepraszam. imo.
a ja uznaję, że zawsze powinno się mieć swoje zdanie i nie bać się go wyrazić, bez względu na konsekwencje.
Adres bezpośredni: http://urzenia.net/192/maksyma/#comment-299
ja czesto mam tak samo. zalezy jakiego typu, i dla kogo, mialyby to byc konsekwencje.
Adres bezpośredni: http://urzenia.net/192/maksyma/#comment-302
u mnie właśnie nic nie zależy. zarzuca mi się, że nie potrafię przytakiwać. pewnie, że potrafię, ale nie lubię, więc jest tak jak patrz pkt.1
Adres bezpośredni: http://urzenia.net/192/maksyma/#comment-303