wkurza mnie kobieta od ktorej wynajmuje mieszkanie

umowa w sierpniu byla taka:
wynajmuje nam mieszkanie bez jednego pokoju, ktory zatrzymuje dla siebie. normalnie mieszka w germanlandii, czasem przyjezdza na 2-3 dni do polski i wtedy chce miec sie gdzie zatrzymac. my (ja i moja kobieta) placimy tylko za rachunki - czynsz etc. bez doplaty dla niej. taka byla teoria…

w praktyce przyjechala 12.11.2004, i meczy nas do tej pory. jest meczaca jak babcia w ’starsza pani musi umrzec’ (czy jakos to podobnie bylo). ciagle truje, lazi, pali (ja jestem zdecydowanie niepalacy, jak i moja kobieta), i na kazde slowo stwierdza: przyjechalam do domu (w domysle: odp* sie)

szlag mnie trafia. mam jej cholernie dosc. na razie jeszcze wytrzymam. do momentu az Ania obroni magisterke (tj do czerwca), wtedy wypad z tej chaty robie…

tutaj RAFi ladnie mi podpowiada co powinienem zrobic. ale chyba bym mial za dobrze… ;)

z przyjemniejszych rzeczy: moze niedlugo uda mi sie zalozyc w tej chacie net. w koncu bede mogl sie czuc jak cywilizowany czlowiek :)