Nigdy nie myślałem, że jakieś zlecenie odbierze mi chęć do życia. Może nie dosłownie, nie miałem zmiaru popełnienia samobójstwa, ale jednak było niezabawnie.

Był sobie projekt, który powinien, tak naprawdę, zostać zrobiony może w 3 tygodnie… Ciągnął się aż 2 miesiące. 2. Słownie dwa miesiące. Raaaannnnyyyyyyyyyyyyy……… Najpierw problem z ustaleniem przez grafika i zleceniodawcę designu. Później moja choroba, a później problemy z synchronizacją między grafikiem, zleceniodawcą i mną. No i tak jakoś się to poprzeciągało.

Na dzień dzisiejszy projekt jest praktycznie skończony. Został mi do poprawienia wygląd w IE, żeby choć po części działało i wyglądało tak jak w przeglądarkach. Poza tym koniec. Jutro lub najpóźniej pojutrze powinienem dostać pieniążki… Suuuper.

Jedna rzecz tylko mnie lekko zszokowała: do niedawna miałem przybity humor, nic mi się nie chciało i w ogóle. Doszukiwałem się działania jesiennej depresji… Okazało się, że to właśnie ten przeciągający się cholernie projekt mnie dołował. W momencie, gdy go praktycznie skończyłem (miał praktycznie całą wymaganą funkcjonalność) powróciła mi chęć do życia (dosłownie: uznałem że koniec, i tak mi się lekko na sercu i duszy zrobiło, że zacząłem sobie podśpiewywać!). No full wypas opcja


Właśnie (no dobra, wczoraj), nastąpiła [r]ewolucja. Na moim desktopie. Dotychczasowego klienta poczty, Thunderbirda, zastąpił Evolution. Kilka powodów:

  • szybszy - bez porównania. Thunderbird jest strasznie siermiężny, przy mojej kolekcji maili z list mailingowych wysiadał. Tak samo jak testowany przeze mnie w pierwszej kolejności Sylpheed-Claws, który po wejściu do folderu z 5k maili zżerał mi 100% mocy procesora, i czekałem około minuty na pokazanie listy maili. Nie wspominając o tym, co się działo jak próbowałem przeczytać jakieś maile z katalogu gdzie było 15k maili… Odpadł.
  • prostszy w obsłudze - nie jestem newbie, więc sobie z chyba każdym softem dam radę jeśli będzie taka potrzeba, ale oczarowało mnie szybciutkie stworzenie odpowiednich filtrów do rozrzucania mi poczty po właściwych katalogach. Miodzio!
  • więcej możliwości - zintegrowany kalendarz, znacznie bardziej rozbudowana, sensowna książka adresowa, lista zadań (tak, wiem, że istnieje Sunbird, ale jest to powolne, i dość często mi się sypie)
  • ładniejszy - wiem, że do Tb są skórki i w ogóle, ale różnie z ich stabilnością, działaniem na nowszej wersji programu (ile razy musiałem czekać na zaktualizowanie skórki przez autora? :/ )

To tak w dużym, telegraficznym skrócie. Najpierw próbowałem, jak pisałem wcześniej, testować Sylpheed-Claws, ale przy takiej ilości maili wysiadał, więc ja się nie będę z nim użerał. Na drugi ogień poszedł Operowy klient, który wcześniej był zachwalany przez Pawła Tkaczyka aka Marvela. Ale jakoś nie chciało mi się walczyć z nim i kombinować jak mu tu kazać wyświetlać takie fonty jakie ja chcę, a nie takie jakie on chce. Uznałem, że jak mam walczyć o cokolwiek, to mi się nie chce, i dałem spokój. I zacząłem testować Evolution. Przypadł mi do gustu prawie od razu, choć zanim go włączyłem miałem pewne opory, jako że naczytałem się o jego podobieństwach do Outlooka, i takie jakieś miałem nastawienie zdecydowanie negatywne. Przeszło mi, a później urzekł mnie prostatoą i szybkością stworzenia właściwych filtrów. I tak na razie zostało. Mam jeszcze kilka problemów do rozwiązania, i muszę nabrać nowych nawyków przy przeglądaniu poczty, ale to szczegół. Wydaje mi się, że warto… :)


szukam pracy.

  • jako webmaster/koder (posiadam bardzo dobra znajomosc html i css, umiejetnosc skladania stron semantycznych i zgodnych ze standardami, dzialajacych we wlasciwy sposb w najwazniejszych - jesli nie wszystkich - przegladarkach: internet explorer, mozilla/firefox/gecko, opera, podstawy javascriptu)
  • jako programista (bardzo dobrza znajomosc php: programowanie obiektowe, proceduralne, umiejętność tworzenia specjalizowanych cms’ow, dobra znajomosc sql, dobra znajomosc python’a (i frameworka cherrypy lub programow cgi do obslugi i tworzenia stron/cms’ow) )
  • jako administrator (dobra znajomosc systemow linuksowych, umiejetnosc dobrej konfiguracji podstawowych demonow linuksowych, takich jak apache, exim / postfix, dobra znajomosc zalozen i umiejetnosc konfigurowania, budowanie sieci lan).

Przejdź do reszty tego wpisu »


bull, bull, bull.. i chuj. Co z tego, że wypiłem niedawno wyżej wzmiankowanego ? Zarówno chwilę później, jak i 30 czy 60 minut później mogłem spokojnie iść spać. Teraz też mogę. Muli mnie strasznie… Idę sobie zaraz zrobić coś do żarcia (skończy się, jak znam życie, na chińskiej zupce). Może też zrobię sobie kawę - a fe!

Praca, praca, praca… mógłbym się w końcu zabrać za to za co powinienem :/ Cóż, jak trzeba będzie to będę siedział całą noc i może w końcu nad ranem i się coś uda wystrugać…


Zacząłem się bawić trochę w prostą aplikację wykorzystującą sqlite. Powody 2:

  1. chciałem poznać co nieco sqlite;
  2. muszę sobie wymyślać jakieś zadania jeśli chcę się tego języka jako tako nauczyć :)

No i wczoraj miałem niezłą zagwozdkę. W pliku .cpp stało jak byk:

#include <sqlite3.h>

a ten przy kompilacji gotowca z dokumentacji sqlite wywala błędy, że nie znajduje funkcji sqlite3_open() i innych. Porażka. Spędziłem nad tym ponad godzinę dzień wcześniej, i dopiero wczoraj wieczorem udalo mi sie dojść do tego, że poza dodaniem pliku nagłówkowego w żródłach, trzeba powiedzieć kompilatorowi (w moim przypadku gcc), że ma użyć biblioteki, w której zawarte są potrzebne funkcje. Wywołanie kompilatora wobec tego wyglądało tak:

% g++ t1.cpp -o t1 -lsqlite3

i od tego momentu zaczęło działać jak należy.

Dziś, uzbrojony w nową wiedzę, spróbowałem tego samego na Windowsie w Sądzie więzieniu. Do diabła, znów spędziłem godzinę na tym, żeby sie doszukać jak tam ma to wyglądać. Najpierw buszując w opcjach używanego przeze mnie IDE (co mi się w końcu udało), a później ręcznie, wykorzystując wspomniane wczesniej gcc. Teoretycznie proste, nie ? W domu się udało, też gcc, więc co za problem ? Heheh, w sumie proste, jak sie już wie… najpierw trzeba zapodać mu gdzie szukać pliku nagłówkowego do sqlite (w moim wypadku było to: c:\Programy\Dev-Cpp\include\M), a później, oczywiście innym parametrem niż pod Linuksem (bo jakżeż by to mogłoby być inaczej) wskazać ścieżkę do .dll sqlite3. W sumie całość, wrzucona przeze mnie do .bata, wygląda mniej więcej tak:

g++ note.cpp -o note.exe -Ic:\Programy\Dev-Cpp\include\M -Wl,lsqlite3

albo podobnie, mam to w pracy, więc nie mogę teraz podejrzeć jak to tam wygląda ;) jeśli nakłamałem, to postaram się jutro to uaktualnić.

PS. W gotowcu, którego adres dałem powyżej, jest jeden błąd: brakuje odwołania do pliku nagłówkowego stdlib.h, który zawiera definicję funkcji exit(). Bez tego kompilator, oczywiście słusznie, wywala błędy. Linijka, którą trzeba dodać, wygląda tak:

#include <stdlib.h>

Strona 2 z 2