Dziś był piękny wiosenny dzień. Rozpoczął się od spokojnego wyjścia do pracy. Zaraz po wyjściu było mniej spokojnie, bo się okazało, że w budziku (telefonie) nie przestawiłem godziny, i zamiast wyjść o 6.45, wyszedłem z domu o 7.45. Czad :)

Z ciekawszych rzeczy: odebrałem pieniążki za kolejne zlecenie, kupiłem z tej okazji płytę mojej narzeczonej o którą mnie już jakiś czas męczyła :) Sobie nie kupiłem nic, poczekam do środy, wtedy pójdziemy razem i kupimy mi kilka rzeczy których potrzebuje (jak jeansy czy spodenki do gry w siatkę…).

Poprawiłem też w końcu swoje CV, jest tam teraz kilka nieco sensowniejszych informacji i konkretniej ułożonych.

Poza tym po trochu cały czas pracuję nad Core CMS, dodając i doskonaląc nowe klasy, i usprawniając kod. Powoli zaczyna się z tego coś klarować, choć do działania jeszcze sporo zostało. Ale jestem, z tego co już jest, mocno zadowolony. A to już dużo :)

Są też mniej ciekawe informacje: mój kręgosłup ma chyba mnie dość :/ Byłem dziś trochę pograć (w ogóle niedawno skończyłem pierwszą część rehabilitacji, jakoś nie odczułem specjalnej oprawy :/ ) w siatkę, później moja kobieta wróciła z pracy i stwierdziła, że jest tak przyjemnie na dworzu, że chce iść na spacer. Poszliśmy. Kawałek się przeszedłem, jak mój kręgosłup się zbuntował i stwierdził, że trzeba szybko wracać :/ I tak jest non stop… Mam cały czas wrażenie, ze za chwile się rozsypie.

Najgorsze jest to z kręgosłupem, że za jakiś czas będzie czekać mnie przeprowadzka, jedna czy druga, a ja nie będę w stanie kompletnie niczego przenieść, bo może się to zakończyć moją szybką wizytą w szpitalu :( I będzie dopiero jazda :(


Są rzeczy, których kupić nie można.
Za całą resztę zapłać pieniędzmi od wiernych radiosłuchaczy.


Na taki pomysł wpadł student w mieście Łódź. Zrobił dokładnie tak, jak tytuł głosi: wsiadł w żaglówkę i płynął przez ulicę…

Delikatnie mówiąc, rozwaliła mnie ułańska fantazja tego gościa ;) Więcej poczytać można na gazeta.pl, a zdjęcia obejrzeć można na http://zsks.zsk.p.lodz.pl/~pskb01/lodka/.

[ źródło ]


Jak wiadomo, przestrzenie nazw w PHP nie istnieją. Czasem ich brakuje, czasem nie robi różnicy… Ale jest dość prosty sposób na emulację tego braku.

Definiujemy sobie klasę o nazwie takiej, jak pożądana przestrzeń nazw, na przykład Path. W niej definiujemy sobie jakieś metody, np. join(), split() etc. Metody te definiujemy jako statyczne (static- nie chcemy musieć inicjalizować obiektu i korzystać z jego instancji, tylko chcemy mieć dostęp do samych metod. Klasę warto zdefiniować jako abstrakcyjną (abstract) - wtedy nie będziemy mieć możliwości utworzyć instancji jej obiektu. Efekt końcowy:

abstract class Path {
    public static function join()
    {
        // tresc funkcji
    }
    public static function split()
    {
        //tresc funkcji
    }
}

A korzystamy z niej:

Path::join('a', 'b');
Path::split('a/b/c');

Voila! :)

Jedynym problemem jest tutaj brak możliwości zaimportowania danej funkcji do ‘zwykłej’ przestrzeni nazw, czyli czegoś co w C++ robi dyrektywa using. Ale myślę, że nie po to chcemy stworzyć własną przestrzeń nazw, żeby z niej później wychodzić :)


Właśnie przerobiłem szablon jednej stronki. Gdy robiłem poprzednią wersję, to były moje początki w “divach”. Dziś zrobiłem ten sam layout, ale na nowo - przy wersji poprzedniej były drobne błędy w wyświetlaniu się.

Nie dość, że zmniejszyłem rozmiar zarówno CSS, jak i html, o mniej więcej 1/3, to strona jest bez porównania bardziej poprawna semantycznie. Dość powiedzieć, że poprzednio menu to było kilka <div>ów po sobie, nagłówek to <div> z id=”head” etc. Teraz są ładne elementy <h1> do <h3>, połowę mniej tagów, i strona wyświetla się poprawnie tam gdzie powinna ;)

Patrząc z perspektywy czasu, nauczyłem się dość dużo. Na tyle, że moge być z siebie zadowolony :)


No to mam rocznicę. Dziś mija rok, od kiedy pierwszy raz poszedłem do sądu. Męczę się już tam od 365 dni. Sajgon…

Pozostaje mi życzyć sobie, żeby te 183 dni, które mi pozostały, upłynęły jak najszybciej i oby jak najmilej…