Od jakiegoś czasu używam na desktopie Ubuntu. Począwszy od chyba 6.06 (jak nie wcześniej, nie pamiętam już) aż do teraz. Wczoraj mnie podkusiło żeby spróbować wersji niestabilnej (tzn każdego Ubuntu próbuję, ale zazwyczaj nie 3 m-ce przed wydaniem wersji stabilnej ;)
Metoda upgrade’u: zmiana wpisów w /etc/apt/sources.list, ja robię zawsze tylko zmianę w nazwie wersji, w tym przypadku: feisty zamieniłem na gutsy. Później na konsoli:
% sudo apt-get update
[...]
% sudo apt-get -d dist-upgrade # tutaj nie byłem jeszcze pewien czy na pewno chcę ryzykować ;)
% sudo apt-get dist-upgrade
Do ściągnięcia było 953MB, ponad 1250 pakietów. Ściągnęło się, jak się już zdecydowałem na ten odważny ( ;) ) krok, to i zainstalowałem wszystkie pakiety, i restart. Wstał - bez problemów. Ale próba zalogowania się powodowała wyłożenie się X-ów. Tu problemem był beryl - wystarczyło zalogować się na “zwykłą” sesję Gnome i poszło. Jeszcze kilka razy się coś wysypało, ale już teraz działa bezproblemowo. Stwierdziłem, że za prosto… no to trzeba dorzucić jakiegoś compiza ;) To już było trudniejsze.
Dodałem repozytoria do sources.list, update, próba instalacji wszystkiego co może być potrzebne - poszło. Próba odpalenia - dupa… I tutaj popełniłem mój największy błąd: postanowiłem odinstalować emerald-a, bo stwierdziłem że może coś nie grać z nim - w końcu to ‘berylowy’ emerald ;) Wywalony, próba instalacji ponowna, i nic z tego - problem z biblioteką libwnck, której beryl potrzebuje w wersji libwnck18 >= 2.1.5, a w GG (Gutsy Gibbon) jest wersja libwnck22. Na nic próby nacisku, walki etc - nie da się zainstalować i koniec ;) Apt-get nie pozwala. A ja nie znam na tyle apt-geta (jak kiedyś poldka) żebym wiedział jak go zmusić do czegoś czego ten nie chce. W ogóle słabo znam te debiany - kiedyś za czasów kiedy bawiłem się admnistrowaniem serwerami poświęcałem czas na naukę danego systemu. Od tego czasu nieco już minęło, a ja wolę używać systemu niż się go uczyć przez 2 miesiące :) Rzycie. Po próbach googlania, czytania, szukania etc, postanowiłem pościągać nieco pakietów ze strony packages.ubuntu.com/gutsy, co było strzałem w dziesiątkę. Po usunięciu wszystkiego compizowo-berylowo-emeraldowego z systemu, ściągnięciu wszystkiego co trzeba (co kojarzyło się z emeraldem i compizem) ręcznie z podanej strony, i zainstalowaniu poprzez % sudo dpkg -i *deb compiz ruszył. Yes!
Jeszcze troszkę walki żeby go uruchomić wraz z logowaniem się do systemu (system >> preferencje >> sesje i trzeba dodać dwie pozycje: compiz --replace cpp i emerald --replace), konfiguracja, żeby animacje były szybsze i kilka innych drobiazgów, i od wczoraj od północy cieszę się działającym compizem na Ubuntu GG :)
Wrażenia z użytkowania GG?
- pozytywne:
-
- wstaje szybciej
- działa szybciej
- w końcu mam osobno na klawiaturze usypianie laptopa, jak i blokowanie klawiatury. Wcześniej działało (z klawiatury) tylko blokowanie wciskając kombinację klawiszy odpowiadającą za usypianie…
- jest vim 7.1 ;]
- negatywne:
-
nie działa usypianie :(nie działa budzenie po usypianiu. Wisi w kosmosie, trzeba go wyłączyć (trzymając power kilka sekund) i bootować od nowa. Porażka :(- częściej mi opera muli - szczególnie przy flashkach
- trochę rzeczy gdzie nie ma polskich tekstów (nie przeszkadza mi zbytnio, choć przyzwyczaiłem się do polskiego ;) )
- nie działał mi truecrypt, ale też to już zwalczyłem (ściągnięcie źródeł, przejście do katalogu
Linux,% sudo ./build.sh- trzeba mieć rozpakowane źródła kernela w/usr/src/linux,% sudo cp Kernel/truecrypt.ko /usr/share/truecrypt/kernel/truecrypt-2.6.22.koi voila!) ;) - gajim nie pobierał z keyringa haseł do moich kont - trzeba było wywalić z pliku konfiguracyjnego gdzie i jakie są to hasła, i podac je jeszcze raz - wtedy zaskoczył