nigdy nie lubilem tego im. jest taki, jak sam windows: dziurawy, prostacki, i nic w nim nie dziala tak jak sie chce zeby dzialalo. teraz, dzieki blazejowi miga i jaroslawowi sajko wiadomo juz ze nie nalezy tego badziewia uzywac w ogole - dla wlasnego bezpieczenstwa. znacznie lepsza alternatywa jest jabber. stabilny, bezpieczny, multiplatformowy - klienci na niego sa dostepni na zdecydowana wiekszosc ‘powszechnie uzywanych’ systemow operacyjnych. i nawet jak padnie jeden serwer jabbera (co zdarza sie na serwerze ktorego uzywam - jabber.org - bardzo rzadko, przez okolo 2 lata chyba ze 3x), to nie staje sie martwa cala siec, jak to sie bardzo czesto dzieje z g(ownem)g(ownem)…

aktualizacja:
jesli ktos chcialby poczytac o tym po polsku, to zapraszam na pcworld


jest super - juz ponad 10 000 000!!! tyle razy :) jest super, jest super, jest super… :) oby tak dalej. statystyki badziewia zwanego msie ciagle spadaja, browsery oparte na gecko ciagle do przodu… tak trzymac! w konu bede mogl zaczac robic strony pod przegladarki, zamiast martwic sie ze cos nie zadziala w misiu…


dzis w koncu udalo mi sie podlaczyc do netu. lacze 256kb/s kosztuja mnie 65,- brutto co miesiac. nie jest to duzo, ale wczesniej mialem neo / 4, co kosztowalo mnie tylko 40,- (czy 30, sam juz nie pamietam…)

na razie dziala w miare niezle. firma sprawiala baaardzo pozytywne wrazenie podczas starania sie o lacze. oddzwaniali, wykazywanie zainteresowali mna jako potencjalnym klientem, etc etc. z wrazen ludzi ktorzy rowniez lacza sie przez grupe internetowa sa rowniez bardzo solidni i w ogole ok… az sie nie chce wierzyc ze taka firma w polsce istnieje. juz przestalem miec zludzenia, a tu taka niespodziewajka…

bez netu bylem od poczatku sierpnia. przez ten czas nie aktualizowalem systemu, poza tym nie wiem czemu mialem wczesniej zainstalowane pakiety z i686, zamiast natywne na athlona.. dziwne, ze tak bylo, i dziwne ze nie zauwazylem. mam za to teraz do sciagniecia ponad 1gb softu. czad… troche to potrwa ;)


w zwiazku z rozwijaniem moich umiejetnosci [sic] programistycznych w kierunku pythona, poznalem fajny pakiecik - slqobject. pozwala na traktowanie bazy danych (mysql, postgresql i paru innych) jako pojedynczy obiekt. tutaj jest przyklad (już go nie ma), ktory na podstawie dokumentacji stworzylem doslownie w kilka minut - przy normalnym uzyciu mysqldb zajeloby to nieco wiecej linijek i nie byloby takie proste i przyjemne… :)

podoba mi sie sqlobject :))


soft pod win to kupa szmelcu (moje subiektywne odczucie). moje typy na to, co mozna nazwac programem, i pracuje tylko pod win:

nie wszystkie uwazam za bezkonkurencyjne:

total commander
mam konsolowego midnight commandera. wystarcza mi w zupelnosci.
dreamweaver
sam nie uzywam tego typu rzeczy. wole recznie pisany kod w gvimie. ale program uwazam ze niezle napisany, i dopracowany.
photoshop
z powodzeniem uzywam gimpa. moze nie jestem grafikiem, i nie bede, ale moj szef (grafik) jakos bez wiekszych problemow go uzywa na co dzien.
corel draw
rzadko uzywam grafy wektorowej. nie mam takich potrzeb. ale pod linuksa chyba nie ma nic konkretnego do wektorow, wiec mozna by go uznac za ‘killer app’ ;)
winamp
imo bezkonkurencyjny. oczywiscie wersja 5 - poprzednie bez problemow sa zastapione xmmsem. ale wersja 5 to imo klasa sama w sobie: wszelkie formaty audio i wideo, do tego zaje* ergonomiczny i ladny (wiem, kwestia gustu - ale to blog, i pisze tu o swoich odczuciach… ;) )
the bat
tez ‘killer app’. wielu ludzi nie rozumie czemu… po prostu. kto nie uzywal i nie poznal, ten sie nie dowie. jego problem ;)

sam uzywam xmmsa, ale denerwuje mnie jego paskudny wyglad ;) a nie znam na razie lepsiejszego playera do mp3/ogg (i paru innych formatow) pod linuksa. do filmow uzywam swietnego imo mplayera.
do poczty uzywam thunderbirda. wystarcza mi w miare, ale jednak tesknota za wygoda the bat!a zostaje…


nieznany dotad nikomu zawodnik w skokach narciarskich marcin wajda z klubu tornado pgr czarnorzeki prezentuje swiatu nowa sylwetke opracowana w zakladzie aerodynamiki panstwowego gospodarstwa rolnego w czarnorzekach. sylwetka jest przeznacona do lotow narciarskich na wielkiej krokwi, a charakteryzuje sie niezwyklym katem natarcia, zwiekszeniem powierzchni nosnej poprzez usytuowanie rak z przodu ciala oraz (co wydaje sie nam dziwne) skrzyzowaniem nog.

na zdjeciu: marcin wajda w momencie wyjscia z progu: mobile.org.pl/fun/wyjscie.jpg


Nudzimy się z szefem, i wyszło nam coś takiego:

Zdrowaś Mario, trawyś pełna, bongo z Tobą
Upalonaś Ty między niewiastami, i upalony owoc żywota Twego haszysz.
Śnięta Mario, zakopcona, popal se z nami
Teraz i za godzinę, miej fazę z nami.


moja kobieta wrocila z odwiedzin u rodzicow w weekend, i jest juz w domu. w koncu dzis w nocy mial mnie kto ogrzac :)

z innej beczki: wkurwia mnie ten kraj. niby nie wolno palic w miejscach publicznych - ale co to kogo. nikt tego nie pilnuje, wiec idzie setka takich burakow, i truje mnie i inna setke takich ktorzy nie pala. co za debilizm. czemu panowie policjanci nie zaczna rozdawac mandatow za to ? troszke kasy by od razu uzbierali, i zrobili porzadek.

inny motyw: parkujacy auta. ku* jego mac, chodnik ma 2m szerokosci, ale kazdy kto parkuje to oczywiscie musi parkowac tak, zeby z chodnika zostalo niecale 0.5m.

szwagier niedawno byl przez jakis czas szwecji. tam widac szacunek dla innych, dla tego co maja, i dla tego czego nie maja. facet, u ktorego szwagier pracowal, ma chate, troche ziemi etc. 3 samochody. w samochodach na stale zostawia kluczyki, bo wszystkie 3 to toyoty, i jak sie tlumaczy, nigdy mu sie nie chce zastanawiac ktory kluczyk ofd ktorego auta jest. wiec po co wyjmowac kluczyki, skoro to tylko utrudnia ?

ma tez wielka ’szope’. taka, w ktorej parkuje traktor, i w ktorej trzyma od cholery elektronarzedzi - wlacznie z jakims cyklinarkami etc. kiedys nosil troche rzeczy tam i z powrotem, i podstawil pod drzwi od szopy kija, zeby sie nie zamykaly. o tym kiju zapomnial, przypomnial sobie 3 dni pozniej. nie do pomyslenia by bylo zeby ktos cos ukradl. niczym sie facet nie przejal, poszed, wyjal kij i przymknal drzwi. przymknal, nie zamknal - nie wiedza nawet gdzie jest klucz od tej ’szopy’…

inna sytuacja: w miescie jest cos na ksztalt naszych carrefourow czy geantow. tylko tak ze 3-4 razy wieksze. przed parkingiem kobieta zostawia auto. jako ze jest goraco jak diabli, a ona nie chce pozniej wsiadac do parnego auta, zostawia calkiem otwarte okna z przodu - od strony kierowcy i od strony pasazera. na siedzeniu pasazera 2 telefony komorkowe. nie rzechy za 10 zl, ale szwagier takich u nas jeszcze nie widzial. wraca pol godziny pozniej (szwagier z kumplem wlasnie w samochodzie zrobili sobie sniadanie), wsiada do auta, i odjezdza. nawet nie pomyslala ze ktokolwiek moglby jej ukrasc auto, czy chocby te komorki…

podobnie w zeszlym roku w wakacje kumpel byl w kanadzie. taka sama sytuacja: rower mozna zostawic przed sklepem na godzine czy polterej, bez zapiecia, wrocic i sobie spokojnie odjechac.

nie dosc tego wszystkiego - wszyscy sa dla siebie mili, wszedzie slychac ‘prosze’, przepraszam’, dziekuje’ i ‘dzien dobry’. jak moze mnie szlag nie trafiac w polsce, gdzie kazdy tylko patrzy, jak by tu drugiemu cos zajebac ? :/

albo nasmiecic, czy zepsuc coskolwiek ? rozbic lusterko w samochodzie, czy chocby przejechac gwozdziem po drzwiach… :/