czuje sie jak za dawnych, dobrych czasow. to bylo latem 2001. w sumie mam wrazenie ze wiecej czasu minelo… dziwne. muza leci sobie dosc glosno. przed chwila: natasha bedingfield - unwritten, teraz roxette - a thing about you. jestem sam w domu, moja kobieta sobie pojechala, wiec nikt na mnie nie nakrzyczy ze za glosno ;) po lewej kilka kubkow - po herbacie, napoju, w jednym kawa. nienawidze kawy, straszne paskudztwo, ale nie wysiedze bez niej nocki dzis (wlasnie xmms przelaczyl muze na guns’n'roses - dead horse). bedzie fajnie. co prawda, inna robota niz tego pamietnego dnia, gdy ruszylo czasopismo, bo teraz python zamiast php, a i sam serwis znacznie wazniejszy i wiekszy niz tamten… gr8, na serio dalbym sobie glowe uciac ze to bylo dawniej, a nie zaledwie 3,5 roku temu… ech. rzycie. samo rzycie (wlasnie sie zaczyna roxette - breathe). no to go, e-byzness….
na czasopismie zawisl nowy skin. ten dostal numerek 24. a czemu o nim pisze? po raz pierwszy zdarzylo mi sie nad tak prostym designem pracowac 3 dni. 3 dni. trzy dni. III dni.
glowny grafik (maly) sie nie mogl dogadac z pomocnikiem (rafi) i tak mnie meczyli.. a ja tam mialem tylko prosty kodzik wstawic i pociac na tpl’e ;) w sumie robota dla mnie jako kodera na 5 minut. ale oni to rozciagneli na 3 dni.
paranoja ;)