Nigdy nie myślałem, że jakieś zlecenie odbierze mi chęć do życia. Może nie dosłownie, nie miałem zmiaru popełnienia samobójstwa, ale jednak było niezabawnie.

Był sobie projekt, który powinien, tak naprawdę, zostać zrobiony może w 3 tygodnie… Ciągnął się aż 2 miesiące. 2. Słownie dwa miesiące. Raaaannnnyyyyyyyyyyyyy……… Najpierw problem z ustaleniem przez grafika i zleceniodawcę designu. Później moja choroba, a później problemy z synchronizacją między grafikiem, zleceniodawcą i mną. No i tak jakoś się to poprzeciągało.

Na dzień dzisiejszy projekt jest praktycznie skończony. Został mi do poprawienia wygląd w IE, żeby choć po części działało i wyglądało tak jak w przeglądarkach. Poza tym koniec. Jutro lub najpóźniej pojutrze powinienem dostać pieniążki… Suuuper.

Jedna rzecz tylko mnie lekko zszokowała: do niedawna miałem przybity humor, nic mi się nie chciało i w ogóle. Doszukiwałem się działania jesiennej depresji… Okazało się, że to właśnie ten przeciągający się cholernie projekt mnie dołował. W momencie, gdy go praktycznie skończyłem (miał praktycznie całą wymaganą funkcjonalność) powróciła mi chęć do życia (dosłownie: uznałem że koniec, i tak mi się lekko na sercu i duszy zrobiło, że zacząłem sobie podśpiewywać!). No full wypas opcja


szukam pracy.

  • jako webmaster/koder (posiadam bardzo dobra znajomosc html i css, umiejetnosc skladania stron semantycznych i zgodnych ze standardami, dzialajacych we wlasciwy sposb w najwazniejszych - jesli nie wszystkich - przegladarkach: internet explorer, mozilla/firefox/gecko, opera, podstawy javascriptu)
  • jako programista (bardzo dobrza znajomosc php: programowanie obiektowe, proceduralne, umiejętność tworzenia specjalizowanych cms’ow, dobra znajomosc sql, dobra znajomosc python’a (i frameworka cherrypy lub programow cgi do obslugi i tworzenia stron/cms’ow) )
  • jako administrator (dobra znajomosc systemow linuksowych, umiejetnosc dobrej konfiguracji podstawowych demonow linuksowych, takich jak apache, exim / postfix, dobra znajomosc zalozen i umiejetnosc konfigurowania, budowanie sieci lan).

Przejdź do reszty tego wpisu »


bull, bull, bull.. i chuj. Co z tego, że wypiłem niedawno wyżej wzmiankowanego ? Zarówno chwilę później, jak i 30 czy 60 minut później mogłem spokojnie iść spać. Teraz też mogę. Muli mnie strasznie… Idę sobie zaraz zrobić coś do żarcia (skończy się, jak znam życie, na chińskiej zupce). Może też zrobię sobie kawę - a fe!

Praca, praca, praca… mógłbym się w końcu zabrać za to za co powinienem :/ Cóż, jak trzeba będzie to będę siedział całą noc i może w końcu nad ranem i się coś uda wystrugać…


od wielu wielu lat, staram sie wszystko, co robie, robic wg jednego mechanizmu:

jeśli masz zrobić lub powiedzieć coś, czego później mógłbyś się wstydzić, nie rób lub nie mów tego. jeśli jednak to zrobiłeś, to się tego nie wstydź (w sensie: nie uciekaj od tego)

moze zabawne to byc nieco czy cos, ale staram sie tego trzymac. staram sie brac na siebie konsekwencje tego co i jak robie. oczywiscie, jako biedna istota czlowiekiem zwana, roznie mi to wychodzi. czasem zabraknie sil, czasem moze wyjsc tak, ze cos sie odlozy na pozniej…

latwiej jest kiedys, kiedy ktos wyciagnie takie rzeczy na wierzch (a zawsze sie da do wszystkiego dotrzec, kwestia tylko pieniedzy i czasu) powiedziec, ze bylem mlody i glupi, stalo sie, przepraszam. imo.


… mi


tak dosc krotko i bez wyjasnien: po dzisiejszym dniu twierdze ze sprawiedliwosc chadza dziwnymi nieraz sciezkami… i ze zdarzaja sie przypadki, ktorych prawdopodobienstwo zdarzenia sie sa nizsze niz trafienie 6 w duzym lotku. tak jak ciag wydarzen z wczoraj i dzis :)


moja kobieta znalazla pierwsza w zyciu prace ;) dzisiaj podpisuje umowe, choc wszystko juz jest dogadane od dwoch dni. bedzie pracowac w internacie jako opiekunka najstarszej grupy dziewczat, no i do jej obowiazkow bedzie opieka nad tymi dziecmi :) warunki znosne - ‘najnizsza srednia’ (860,- netto) update: wlasnie dotarl przelew (tzn wlasnie to sprawdzilismy) i wyszlo 765,- (bez dodatkow). nieco dziwne… i do wyjasnienia… + dodatki za prace w ciezkich warunkach (z dziecmi niepelnosprawnymi), nocki (kilka w miesiacu, jeszcze dokladnie nie wiadomo ile) i weekendy. do przezycia. i tak niewiele osob ma tyle szczescia co ona - skonczyla studia w lipcu (tzn w lipcu sie obronila), no i teraz od razu dostala robote… nie jest zle. w koncu ma kto na mnie pracowac i mnie utrzymywac… moze nie bede szukal pracy ? :P zartuje, przydaloby sie nieco odlozyc i moze za jakis czas siakies mieszkanie kupic, zamiast sie tulac po ludziach ;)

‘oberwalo’ mi sie, ze moje cv wyglada jakbym szukal pracy sekretarki ;) czemu przyznaje racje ;) ale bylo robione w takim tempie, w momencie gdy sie dowiedzialem ze od 1.08.2005r. trace robote, ze sam dla siebie mam usprawiedliwienie ;) niedlugo dopiero jak zaczne naprawde szukac roboty, wtedy je poprawie, zrobie tak jak byc powinno, no i zrobie moze jakos porzadnie dzial portfolio/realizacje czy cos w tym stylu. najpierw musze skonczyc jedno zlecenie… :)


zaczynam dochodzic do siebie. przez około tydzień się nieżle przemęczyłem, choć nawet (?) lekarz nie bardzo potrafil mi powiedziec co mi jest. poza tym, ze od soboty mialem do chyba srody lub czwartku non stop goraczke 38°, a od jakiegos wtorku zaczelem kaszlec, to nic wiecej mi nie jest. no oprocz moich stalych dolegliwosci zwiazanych z goraczka: bolem glowy i oslabieniem. przez tydzien czasu prawie caly czas spalem (jakies 80% czasu), reszte tego czytalem ksiazki, czytalem na necie co sie dzieje (czasem nawet pisalem ;) ), i przytulalem sie do mojej pani. mam nadzieje, ze dostane jeszcze tydzien chorobowego, na dojscie do siebie ;) nie chcialbym od poniedzialku zebym musial od razu wracac do roboty. w sensie sadu ;)

poza tym, lark pozbyl sie swojego dev - twierdzac ze jakos stracil potrzebe istnienia tego. troche szkoda… ale bywa, widac moda na blogi troche mija. moze i dobrze ;)