No to mam rocznicę. Dziś mija rok, od kiedy pierwszy raz poszedłem do sądu. Męczę się już tam od 365 dni. Sajgon…
Pozostaje mi życzyć sobie, żeby te 183 dni, które mi pozostały, upłynęły jak najszybciej i oby jak najmilej…
czasem sad sie nieco przydaje. wydrukowalem sobie troche roznych artykulow dot. pythona, cale dwie ksiazki na jego temat (dive into python i text processing in python), troche innych artykulow, a takze wieksza czesc (w przyszlym tygodniu dokoncze) wolnej kultury. no i prace dyplomowa mojej pani. a co mi tam - wykorzystuja mnie ? to ja ich choc troszke tez.
- piatek
rzutem na tasme, stwierdzajac ze nikt inny sobie nie da rady na sali z komputerem (a bylo poza mna 2 sekretarzy, z bodajze 8), wrzucili mnie jako protokolanta. spedzilem tam jakies 5h, prawie caly czas cos klepiac i protokolujac. nawet jak na mnie, to sedzia narzucala niesmowite tempo, ledwo wyrabialem…
za to sobie, w ramach odpoczynku ;), posiedzialem nieco na necie w pozostalym czase spedzonym w sadzie, i podorabialem kilka stron odnosnie moich projektow i skryptow. kazdemu z osobna przydzielilem osobna podstrone z dokladniejszym opisem, i linkiem do subversion i do ’strony domowej’ ( ;) )
nie bylo zle ;)
za to od godziny 21 do 5.30 rano w sobote gralem w karty. gralismy w tysiaca towarzyskiego (4 osoby, parami), przeplatajac to raz kierkami a raz remikiem (i w jednym i w drugim poprzegrywalem ;) ). razem z siostra ogralismy szwagra i moja kobiete w tysiaca ;) dostali 3:2.
przez ten czas wypilem 4 browary, co jak na mnie jest niezlym wyczynem - kiedys nawet bym nie mrugnal, ale w sumie od jakichs 2 lat prawie wcale (a przynajmniej bardzo malo) nie pije :)
najlepsze jest to, ze po tych 4 browarach nic mi nie bylo - ani kaca na drugi dzien, ani sie nie schlalem… gdyby tak zawsze bylo, to moze bym i czesciej pil (chodzi przede wsztskim o tego kaca… ;) ) - sobota
uwzgledniajac fakt, ze wstalem o 13.30 (nocowalismy u rodzicow, gdzie siostra z mezem swoim mieszkaja), to nie jest zle ;) caly dzien byl juz nieco nietomny, chodzilismy w czworke nieco zakreceni ;) kolo 14 wzielismy sie znow za karty - tym razem ze szwagrem dokopalismy w tysiaca mojej siostrze i mojej kobiecie ;) 3:0. bylismy bezlitosni :P
po powrocie do domu, o godzinie 20 ;) juz nic praktycznie nie robilismy. kolo 23, jak moja pani sie pospala, wzielem sie za czytanie ‘harrego pottera’, czwarty tom. za cholere nie pamietam tytulu ;) dokonczyelm te 300 stron ktore mi zostaly, i o 2 polozylem sie spac ;) - niedziela
jako, ze w piatek nic nie robilem (poza sadem) - w sensie pracy - to dzisiaj trzeba bylo dokonczyc to, co zaczelem w czwartek ;) (tzn robote z piatku rozlozylem sobie na 2 dni, czwartek - ktory byl dniem wolnym od pracy - i wlasnie niedziele).
popracowalem nieco, zrobilem sobie klase do statystyk (dosc prosta, ale wystarczajaco funkcjonalna w tym wypadku). pozostaje ja nieco dokonczyc, i wrzucic do systemu wraz z czescia prezentacyjna. mysle, ze to juz nie bedzie duzy problem, ale sie okaze.
poza tym, zmienilem calkiem design diary. w sumie zajelo mi to sporo czasu, bo najpierw trzeba bylo wyszukac odpowiedni theme do wordpressa, pozniej dostosowac do siebie. uzylem themesa ‘wuhan’, ktory powstal na bazie dwoch motywow: designu, modnego ostatnio, kubricka (jesli chodzi o uklad strony), i strony macromedii - co do kolorystyki. wywalilem, za namowa ramzesa calkowicie obrazek gorny, zostawiajac na samej gorze menu, ale zamiast recznie wpisywac linki, jak w oryginale, uzylem wordpreessowej funkcji ktora ladnie wrzucila mi tam glowne link do stron (takie ktore sa w menu po prawej na samej gorze). do tego odpowiednie ostylowanie, i w przegladarkach dziala i wyglada ladnie.
jedna rzecz zrobil wuhan w zupelnie spieprzony sposob: po prawej w menu, poszczegolne czesci sa poodzielane kreskami. zamiast chocby jakiegos <li> ostylowac, jak ja to robilem, czy np wstawiac image’a, to ten pozagniezdzal <ul>e i <li>, i dopiero te zagnizdzone tagi ostylowal. chujnia straszna.
poprawilem to w sposob opisany wyzej, wywalilem rozne dla msie i przegladarek style, pozostawiajac sobie na dzis lub jutro dopracowanie styli tak, zeby wszedzie smigaly (wszedzie = gecko/opera/msie).
jak dokoncze przerobke tego themesa, wydanego na gpl, to wystawie go gdzies do sciagniecia. oczywiscie tez na gpl, do czego, poza osobistym przekonaniem, zmusza mnie licencja ;)
jest jakis browser, oparty na gtk i khtml ? konq dla mnie odpada, nie bede dla niego trzymal na dysku 3/4 kde. pozniej poszukam moze cos, a moze ktos cos podpowie…
w sadzie sie pozmienialo co nieco. zmienil sie przewodniczacy - nowy blyskawicznie zalatwil na wydzial komputer. w sumie to do swojego gabinetu, ale to po to zeby ominac niewygodne przepisy… komputer udostepniony jest wydzialowi, konkretnie to mi, bo jako jedyny jestem w stanie wykorzystac to co oferuje. i wykorzystuje (tzn moc obliczeniowa jako taka to tylko czesciowo, win xp + office nie zamuli czegos co ma p4 chyba 2.4ghz i 512 mb ram). za to wykorzystuje potencjal, jaki daje dobry komputer.
stracilem ze 2 dni na porobienie szablonow drukow - zawiadomienia o skazaniu, tytuły wykonawcze, ograniczenia wolności, i kilka innych. chwilowo wypelnienie nowego druku, to wraz z przeszukiwaniem akt, zajmuje jakies 1,5minuty. zakonczenie sprawy pijaczka, przy pomyslnych wiatrach, to jakies 6 minut. wczesniej jeden pijaczek to 30 minut pracy - przy wypisywaniu recznym.
dobra, lekko sklamalem. nie robie calych spraw, tylko czesc - te druki ktore mozna wypelnic na kompie, tj nie musza byc to druki przysylane przeze ministerstwo. ale odliczajac to co robie na kompie, zostaje jakies 10 minut pracy recznej. zysk ? 50% czasu. ale ‘robotkami recznymi’ nie zajmuje sie ja, tylko panie z ‘wykonania’, ja tylko pracuje na kompie. dziennie, wraz z pojsciem na biuro podawcze, kilkoma wycieczkami do archiwum i roznymi takimi, jakie mi serwuja codziennie, potrafie zakonczyc (prawie zakonczyc) kolo 60 spraw pijaczkow. niezle…
przewodniczacy dostal ten komputer pod warunkiem, ze nadrobi zaleglosci jakich narobil poprzedni przewodniczacy. ma na to bodajze 3 miesiace. zaleglosci jest jakies 1500 spraw. przez najblizsze 3 meisiace uzbiera sie minimum 1000, wiec w ciagu 3 miesiecy mamy do zrobienia jakies 2500 spraw. szok. jesli sie to uda, to tak naprawde tylko dzieki komputerowi… i mi. bez przechwalek, tylko z szara rzeczywistoscia: nikt tam nie ma na tyle opanowanej obslugi kompa, zeby zrobic szablony, zeby w takim tempie to stukac, i zeby sobie z tym wszystkim poradzic. szkoda tylko, ze wszystkie plusy etc splyna na:
- przewodniczacego
- kierowniczke
- panie na wykonaniu
ja dostane najwyzej promienny usmiech sedziego jako podziekowanie - jako, ze jestem tylko na sluzbie zastepczej, czyli nie jestem jako takim pracownikiem sadu, nie mam szans na jakies premie czy bonusy z tego tytulu. chujnia… :/
moja codziennosc w punktach:
- sad rejonowy xiv wydzial grodzki w szczecinie
- ramzes - rozwijam i buduje caly czas system hostingowy (w jaki sie przeradza) stop.pl. jeszcze sajt wylaczony (rozwijany w pythonie za pomoca cherrypy), ale juz niedlugo wszystko zostanie odpalone i uruchomione :)
- Core CMS - cms zbudowany przez larka, i maintainowany przez niego, z moimi drobnymi poprawkami i dorobkami. w sumie calkiem fajne zalozenia i pomysly larkin ma, wiec troche tam grzebie i dokladam swoje 0.03zl. a to poprawie jakies bledy, a to zmienie jakas koncepcje larka, czasem dorzuce jakis wlasny pomysl etc. sporo pomyslow zrzynamy z najlepszego imo na ta chwile malego cmsu - czyli wordpressa. sporo nam jeszcze brakuje, ale lark ma duzo sil do pracy, wiec jest szansa na to, ze niedlugo przerzuce diary na engine core ;) w sumie sa tez plany przeniesienia czasopisma na core, ale tutaj brakuje kilku rzeczy. poza tym, szkoda mi pracy yoopa ktora poszla w rozwijanie nowego engine dla czasopisma. zobaczymy co dalej…
- pythcontact - udaje mi sie po troszku dorabiac nowe rzeczy, w tym zahaslowanie samego pythcontacta, etc. jak bede mogl poswiecic ze 2h bez przerw na kod pythcontacta, w koncu wtedy wystawie go do sciagniecia - moze sie ktos zainteresuje…
krotko co to jest pythcontact - dla przypomnienia. jest to moja wizja ksiazki adresowej, zbudowanej w pythonie, dostepnej poprzez www. wygladajaca i dzialajaca tak jak chce. wyglad mozna zmienic (system templateow), dzialanie tez (bedzie na gpl). nieograniczona ilosc wpisow, do kazdego wpisow nieograniczona ilosc adresow, maili, stron www, instantmessengerow i roznych takich. do kazdego wpisu takze nieograniczona ilosc notatek. calosc trzymana w mysql. jako system tpli - cheetahtemplate (imo bardzo prosty i elastyczny, a zarazem z duzymi mozliwosciami). no i mozliwosc trzymania w bazie roznych ksiazek adresowych, nalezacyh do roznych osob - dostep oczywiscie na haslo. w sumie wiekszosc najwazniejszych rzeczy juz dziala… :) - wgetfn - to skrot od wget frontend. co samo z siebie tlumaczy o co chodzi ;) jesli nie… wget to jeen z najlepszych programow do downloadu. czego ? plikow poprzez protokol ftp, http, mirrorowania calych stron i wiele innych. wiecej w
man wget;)
geberalnie projekt ma byc wprawka w jakichs guiach w pythonie, konkretnie gtk. ktore zdecydowanie przedkladam ponad qt :)
potrzebne do dzialania: wget, pygtk i kilka innych roznych… na razie gui dziala ok, choc niestety mialem zle zalozenia, i musze troche przebudowac. zrobi sie, jak bedzie chwila na glupoty ;) a jak jeszcze zacznie jakos wspolpracowac z wgetem, to udostepnie to dzielo swiatu ;))) - odsypianie - no coz. 8h dla wojska, 8h dla pracy zarobkowej, 40 min na dojazd w jedna stropne (dom -> sad), 40 min na dojazd w druga strone (sad -> dom). chwila na odsapniecie. i tak naprawde zostaje 4h na spanie ;) albo i mniej - musze w miedzyczasie szukac tez mieszkania, bo do 15.04 chce zmienic miejsce zamieszkania. wiem, malo czasu mi zostalo… cos sie wymysli. w zyciu nie myslalem ze bede zmienial lokalizacje tyle razy :/ ale nic na to nie poradze. samo rzycie…
i to by bylo na tyle…
ps. uaktualnilem w koncu dzial projekty
dzisiaj bylem juz drugi raz… ;) sajgon. komputery tam sa - 4, na 12 osob. na caly wydzial grodzki (bo wstawiono mnie do xiv wydzialu grodzkiego sadu rejonowego w szczecinie). u mnie w pokoju jest jeden - nie wiem czy pentium, czy jeszcze 486, ale obstawiam pentium. + windows95 + office 97. czaaaad. cale dnie zakanczam sprawy roznych pijaczkow i np. osob uchylajacych sie od odbycia sluzby wojskowej ;)) lol.
pijaczkami zwie sie osoby przylapane na prowadzeniu auta i bedacych pod wplywem. chamy i prostaki…
dla jednego pijaczka trzebna wypelnic w cholere dokumentow. minimum 30minut recznego pisania, i to bez przerwy. sprawdzenie jakie wyroki, czy w zawieszeniu, grzywne, swiadczenia… cos, co kocham ;) grzebanie w dokumentach, szukanie roznych paragrafow, etc etc. aaaaaaaa………………..
i tak przez najblizsze poltora roku ;)
jutro prawdopodobnie w koncu dostane swoje biurko, bo jak na razie gniezdze sie miedzy p. ala i p. iwona, i tak troce ciezko sie pomiescic. same akta to format a3, do tego wypelniane dokumenty, kalki etc…
chyba sie nie pochwalilem, ze dostalem przydzial do wojska. tzn nie doslownie do wojska, ale przydzielono mi miejsce gdzie mam odbyc sluzbe zastepcza. bo z rezerwy nic nie wyszlo…
najlepiej to podsumowal (moj przydzial) kumpel, u ktorego mieszkalem przez 2 lata:
kurwa, wszyscy dostaja do szpitali lub do domow opieki spolecznej, no, apteka to dla farciarzy.. jakzes ty sobie ten cholerny sad wynalazl?!
wlasnie. ide do sadu. na stanowisko referenta ;) w sumie trafilem na najlepsza z mozliwych. na poczatku odsluchalem liste mozliwych przydzialow, stwierdzilem ze ok, gdzie pojde tam bede… na liscie tylko dps’y i szpitale. uratowaly mnie dwie rzeczy:
- zrobilem dobre wrazenie na przewodniczacym komisji - na tle innych, ktorzy, jak sam powiedzial, z placzem prosili o zastepcza, bo albo im matka choruje albo rozne takie - a wszyscy jak w zeby strzelil w podaniu bronili sie pacyfizmem - to nie bylo trudne. podobno bylem jedynym sensownie sie odzywajacym, reszty nie mogli sluchac :P
- przed wejsciem po przydzial znalazlem karteczke, na ktorej bylo napisane ze poszukuja mlodszego informatyka do wku (tak - wojskowa komisja uzupelnien szukala pracownika). no wiec ledwo wlazlem to sie o to zapytalem - facet w smiech (notabene - przewodniczacy komisji), i mowi ze do woja to chca takich ktorzy sluzbe dla kraju juz odrobili… (sic!) no ale luz. pogadalismy chwile, juz teraz na luzie, nie tak jak na komisji, odczytal liste etc, i mowi ze nie moze mi tego zrobic, ze cos tam cos tam, okaze miekkie serce i wysle mnie do sadu… ;)
narzekac pod tym katem nie moge, jest ok. co nie znaczy, ze to mi sie tak bardzo i w ogole podoba. zdecydowanie wolalbym sie zajmowac swoja codzienna praca, oraz rozwijac moj ulubiony serwis ;) ale jak sie nie ma co sie lubi…
serwisem bedzie sie musial zajac kto inny, ja nie dam rady na 2 1/2; etatu jechac ;) srednio wychodziloby tego 100h pracy na 168 mozliwych w tygodniu. nie, co za duzo to nie zdrowo. wystarczy mi ze bede mial 80/168[h], tez lekko nie bedzie.